sobota, 21 lutego 2026

Książka Kajtka - 5

Dzień piąty

Tego wieczoru w Rzeszowie Bianka zasypiała z kimś bardzo ważnym w ramionach. Był to jej ukochany pluszak — miś o imieniu Niyń. Bez Niynia żadna noc nie była tak naprawdę dobranocą.

— Niyń też lubi przygody — szepnęła Bianka, poprawiając mu ucho.

Tego dnia do ich domu przyszła kuzynka Ola — o dwa lata starsza, trochę wyższa i zawsze pełna pomysłów. Kiedy Ola była w pobliżu, Bianka czuła, że świat jest jeszcze ciekawszy.

— Dziś ja prowadzę wyprawę! — ogłosiła Ola.

Najpierw całą rodziną, razem z tatą kochającym swoją Hondę, pojechali pod Zamek Lubomirskich w Rzeszowie. Bianka była przekonana, że w murach zamku mieszkają dawne księżniczki-artystki.

— Jedna z nich na pewno malowała obrazy — stwierdziła poważnie. — Może nawet takie sławniejsze niż Mona Lisa!

Mama Monika uśmiechnęła się ciepło i ścisnęła jej dłoń.
— A może kiedyś to twoje dzieło będzie tym najsłynniejszym na świecie?

Kajtek nie mógł się powstrzymać.
— Uwaga! Brzuszkowanie!

I zanim Bianka zdążyła zaprotestować, zaczął ją delikatnie łaskotać po brzuchu. Śmiech rozbrzmiał tak głośno, że nawet Niyń „prawie” spadł na ziemię.

— Kajtek! Stoooop! — śmiała się Biańka, wijąc się jak mała rybka.
Ola śmiała się razem z nią. — To najlepsza zabawa na świecie!

Później zeszli do Rzeszowskich Piwnic. Było tam tajemniczo i cicho. Bianka trzymała Olę za rękę, a Niynia pod pachą.
— Tu wygląda jak w środku obrazu „Noc na górze”… tylko pod ziemią — wyszeptała.

Po południu odwiedzili Muzeum Okręgowe w Rzeszowie. Bianka patrzyła na obrazy z wielkimi oczami.
— Mamusiu… a jeśli jeden mój obraz będzie kiedyś tak sławny, że wszyscy będą o nim mówić? Nawet bardziej niż o Mona Lisie?

Mama Monika uklękła przy niej.
— Jeśli włożysz w niego serce, to dla kogoś na pewno będzie najważniejszy na świecie.

Na koniec dnia poszli jeszcze do Parku Papieskiego w Rzeszowie. Ola i Bianka biegały po trawie, Kajtek kozłował piłkę i co chwilę udawał komentatora wielkiego meczu, a tata planował kolejną rodzinną przejażdżkę. Potem — jak zawsze — marzył o saunie i chwili spokoju.

Wieczorem, już w łóżku, Bianka przytuliła Niynia najmocniej jak potrafiła.
— Jak będę wielką artystką, zabiorę cię ze sobą do Luwru — powiedziała sennie.

Kajtek zgasił światło.
— A ja będę pilnował, żeby nikt nie robił brzuszkowania w muzeum.

Wszyscy się uśmiechnęli.

A nad Rzeszowem księżyc świecił spokojnie, wiedząc, że marzenia — nawet te największe — najlepiej rosną wtedy, gdy obok są rodzina, śmiech, miś Niyń i ktoś, kto wierzy w ciebie bezgranicznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz